niedziela, 13 lutego 2011

Najdluzszy dzien naszego zycia... :o)

Trwal tylko 48 godzin, wiec nie ma co narzekac. Jestesmy w Delhi cale i zdrowe, ale zacznijmy od poczatku:
tak wygladalo pakowanie



Na lotnisko w Warszawie dojechalysmy bezblednie. W koncu to Polska. W Moskiwe wypilysmy  nadrazsza herbate w zyciu. Paryz to taniocha, ale za to w samolocie byly krewetki i lasos. (Droba: mamo ty wiesz jak mnie to cieszy). W koncu jednak wywalczylysmy danie z pierwszej kalsy, ktore odjela sobie od ust stewrdessa Olga.
Dzieki tajnemu notesowi Asi nasze posty beda pelniejsze i dokladniejsze - mamy kronikarza :o)
Nauczone doswiadczeniem grzecznie poczekalysmy do switu i ruszylysmy do OLD DELHI Main Bazaar, gdzie nocowlysmy. Z pierwszych spostrzezen Asi wynika, ze w Indiach  jest tak samo jak w Egpcie tylko ludzie bardziej zapatuleni.Dopiero jak zobaczyla  malpy biegajace po chodniku to uwierzyla, ze jest w Indiach.(Kasia J: i nie chodzilo o nas.).
Po podrozy poszlysmy spac, potem glodne ruszylysmy na indyjskie jedzenie. Potem rekonesans po Main Bazaar, gdzie planujemy w drodze powrotnej do domu zrobic zakupy.


Nastepnie nadzeszla pora na planowanie podrozy.
Wstepny plan jest taki: Objazd po Delhi :


Plan zrealizowany. Czytajcie (sluchajcie) jestesmy wykapane w CIEPLEJ WODZIE i czyste, i pachnace  piszemy tego posta :o).
Asia: jeszcze wroce do pierwszej nocy, gdzie wlaczyl mi sie tryb czuwania i zaczelam martwic sie o torbe Droby stojaca pod oknem. Kiedy odwrocilam sie w polsnie w strone okna, zobaczylam kota szukajacego chyba jedzenia. Jak krzyknelam - bylo po spaniu :) ale za to bylo wesolo i zabezpieczylysmy torby:)
Jutro jedziemy do Agry, by nastepnie.... o tym w kolejnym poscie :o)
Droba: "nie pisze wiecej, bo jest19.00, a ja zjadlam tylko sniadanie. Asia i Kasia nie musza jesc, a ja tak. Protestuja, ze maja takie potrzeby i musze isc."
Kasia J:"Moj zoladek juz burczy i musze go zapelnic"

Asia: jestem zadowolona, Indie podobaja mi sie bardzo na chwile obecna. Uspokajam cala rodzinke i przyjaciol, no i pozdrowienia dla Ptaqa zgodnie z umowa ;)



6 komentarzy:

  1. No w końcu jakieś konkrety ;) Miło przeczytać,że wszystko ok.. no i fajnie zobaczyć te radosne buźki :)
    Powodzenia na dalszej trasie!!!
    A,i ubierajcie się nadal tak kolorowo,bo pięknie komponujecie się z tamtejszym krajobrazem :)
    Big buźka dla Was wszystkich !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie się macie ;)
    powodzenia mamo ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo Wam kibicuję.Widzę, że stres jaki przeżywała Asia przed podróżą ulotnił się jak gin/dżin z lampy,gdy się go prosi o spełnienie życzenia ;)hihi i tak trzymać :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Eee no! Fajne firanki! ;) Aż tak tam zimno, że musiałyście ograbić hotel?

    OdpowiedzUsuń
  5. A tu zima akurat, chwycił mróz i śnieg znów spadł.
    Bawcie si e dobre i uważajcie na karaluchy. Pzdr
    Maciek

    OdpowiedzUsuń
  6. Haaaalooo, co tam u Was? Jak się miewacie? Drobett odezwij się. Mam nadzieje ze skutecznie płoszycie karaluchy i inne robactwo. Tu zima trzyma ale dzień dłuższy..
    Pzdr
    Maciek

    OdpowiedzUsuń