Wieczor w Udajpurze byl bardzo udany. Kasia szalala w swiatyni i o tym teraz napisze.
Kasia: O siodmej wieczorem rozpoczela sie ceremonia.Przed swiatynia palil sie ogien a w srodku zebrala sie miejscowa ludnosc. Podobno tak juz maja, gdy jest pelnia ksiezyca (a byla).Ludzie spiewali i klaskali w dlonie a rytm wygrywal im bebniarz.Kobiety i mezczyzni siedzieli w oddzielnych grupach (ja usiadlam wsrod milych hindusek).Dla mnie bylo to prawdziwe przezycie zwiazane z zagladaniem w czyjes zycie.Bylo super!
Asia i Droba: w tym samym czasie postanowilysmy wrocic do hotelu i wszystko byloby normalnie, gdyby nie korki, ktore zachecily naszego Rikszarza do szalonej jazdy po jakis bocznych uliczkach. Malo brakowalo, Droba nawrocilaby sie na wiare. Asia: smierc zagladala nam w oczy, a my bezczelnie smialysmy sie jej w twarz. W sumie to bylo bardzo zabawne, ale dopiero jak wysiadlysmy. potem kolacja na dachu naszego hotelu i ogladanie ogni sztucznych.
Ponizej fotka z naszego pokoju. Asia: spalysmy w pokoju, w palacu z 1000 i jednej nocy.
Nastepny dzien minal nam na leniwych przygotowaniach do wyjazdu. Niestety noc byla dosc glosna, bo obok bylo muzulmanskie wesele, ktore trwalo dwa dni. Zdjecie Pana Mlodego ponizej:
Na pozegnanie przez gadulstwo Jacyny zostalysmy zmuszone do zatanczenia Rangeeli (porazka, sori Ania :o)) oraz tureckiej (turecka trgedia: przykro nam Jolu :o). Dziewczyny bawily sie swietnie dla Droby jak zawsze stres.
Po poludniu wyjechalysmy autobusem do dziwnego miejsca o nazwie Abu Road, gdzie wsiadlysmy (nie bez przygod) do pociagu.
Dla Kasi to wyjatkowa podroz, byla zachwycona krajobrazami (reszta tez).
Kasia:Jestem zachwycona zielonymi polami Rajastanu. One sa przesliczne. Bardzo soczyste i swieze. Zamiast drzemac chlonelam obrazy za oknem :)
Dla Asi pociag to ciagle jeszcze spore przezycie. Zwlaszcza, ze spala na polce miedzy dwoma chrapiacymi facetami.
Rano wysiadlysmy z pociagu w dzielnicy biedy i przesiadlysmy sie do kolei miejskiej. To byla dodatkowa atrakcja, bo wsiadlysmy do przedzialu "only for ladies".
Potem taxi i w upatrzonej dzielnicy znalazlysmy hotel.
Obejrzalysmy India Gates, oczywiscie trafilysmy do dzielnicy muzulmanskiej, ciekawe dlaczego ? :o) i tu zjadlysmy obiad.
Na razie szczescie nam sprzyja. Moze dlatego, ze ptaki uwielbiaja srac na Asie (do tej pory tylko 4 slownie:cztery razy). Kasia i Droba ciesza sie, ze zapewnianie szczescia (sranie ptakow) Asia wziela na siebie.
Pozdrawiamy wszystkich i pozdrowilybysmy dzieci Asi, ale do nie nie pisza ;p (cena za sms krajowy)
Dolaczamy obiecane zdjecia rowerow. Akurat w Mumbaju byl wyscig kolarski a meta byla pod Brama Indii i wszyscy rzucilisie w kierunku zwyciezcy.
Kasia: O siodmej wieczorem rozpoczela sie ceremonia.Przed swiatynia palil sie ogien a w srodku zebrala sie miejscowa ludnosc. Podobno tak juz maja, gdy jest pelnia ksiezyca (a byla).Ludzie spiewali i klaskali w dlonie a rytm wygrywal im bebniarz.Kobiety i mezczyzni siedzieli w oddzielnych grupach (ja usiadlam wsrod milych hindusek).Dla mnie bylo to prawdziwe przezycie zwiazane z zagladaniem w czyjes zycie.Bylo super!
Asia i Droba: w tym samym czasie postanowilysmy wrocic do hotelu i wszystko byloby normalnie, gdyby nie korki, ktore zachecily naszego Rikszarza do szalonej jazdy po jakis bocznych uliczkach. Malo brakowalo, Droba nawrocilaby sie na wiare. Asia: smierc zagladala nam w oczy, a my bezczelnie smialysmy sie jej w twarz. W sumie to bylo bardzo zabawne, ale dopiero jak wysiadlysmy. potem kolacja na dachu naszego hotelu i ogladanie ogni sztucznych.
Ponizej fotka z naszego pokoju. Asia: spalysmy w pokoju, w palacu z 1000 i jednej nocy.
Nastepny dzien minal nam na leniwych przygotowaniach do wyjazdu. Niestety noc byla dosc glosna, bo obok bylo muzulmanskie wesele, ktore trwalo dwa dni. Zdjecie Pana Mlodego ponizej:
Na pozegnanie przez gadulstwo Jacyny zostalysmy zmuszone do zatanczenia Rangeeli (porazka, sori Ania :o)) oraz tureckiej (turecka trgedia: przykro nam Jolu :o). Dziewczyny bawily sie swietnie dla Droby jak zawsze stres.
Po poludniu wyjechalysmy autobusem do dziwnego miejsca o nazwie Abu Road, gdzie wsiadlysmy (nie bez przygod) do pociagu.
Dla Kasi to wyjatkowa podroz, byla zachwycona krajobrazami (reszta tez).
Kasia:Jestem zachwycona zielonymi polami Rajastanu. One sa przesliczne. Bardzo soczyste i swieze. Zamiast drzemac chlonelam obrazy za oknem :)
Dla Asi pociag to ciagle jeszcze spore przezycie. Zwlaszcza, ze spala na polce miedzy dwoma chrapiacymi facetami.
Rano wysiadlysmy z pociagu w dzielnicy biedy i przesiadlysmy sie do kolei miejskiej. To byla dodatkowa atrakcja, bo wsiadlysmy do przedzialu "only for ladies".
Potem taxi i w upatrzonej dzielnicy znalazlysmy hotel.
Obejrzalysmy India Gates, oczywiscie trafilysmy do dzielnicy muzulmanskiej, ciekawe dlaczego ? :o) i tu zjadlysmy obiad.
Na razie szczescie nam sprzyja. Moze dlatego, ze ptaki uwielbiaja srac na Asie (do tej pory tylko 4 slownie:cztery razy). Kasia i Droba ciesza sie, ze zapewnianie szczescia (sranie ptakow) Asia wziela na siebie.
Pozdrawiamy wszystkich i pozdrowilybysmy dzieci Asi, ale do nie nie pisza ;p (cena za sms krajowy)
Dolaczamy obiecane zdjecia rowerow. Akurat w Mumbaju byl wyscig kolarski a meta byla pod Brama Indii i wszyscy rzucilisie w kierunku zwyciezcy.






Smsy ode mnie nie dochodza? :(
OdpowiedzUsuńPiekne sa Indie z tego co widze,
Tesknie za Toba mamo ;*
Ania
Bawcie się dobrze,bo jak wrócicie to zabiję za tą Rangilę!!!
OdpowiedzUsuńwasze niektóre komentarze są super, warte zapisania , dobrze , że dopisują wam humory.
OdpowiedzUsuńJakieś leki już były w użyciu ? pozdrawiam wszystkie mamuska
Ale Wam dobrze.Pozdrowienia:):)
OdpowiedzUsuńDzięki Kasiu za smsa, czytam z ciekawością o Waszych poczynaniach w podróży. Pozdrawiam serdecznie :-)
OdpowiedzUsuńAnusia smsy dochodza ale nie na kazdy odpisuje, bo to sa koszty. Kocham Cie
OdpowiedzUsuń